Etyka w zarządzaniu. Gdy „coś się opłaca”, to czy to na pewno dobry powód, by iść na skróty?
Stoisz przed wyborem, który może przynieść Twojej firmie ogromne zyski w krótkim czasie. Wszystko, co musisz zrobić, to przymknąć oko na mały błąd w raporcie, nagiąć nieco zasady obiecane klientowi lub zapomnieć o premii, która należała się pracownikowi. Brzmi kusząco, prawda? W biznesie często słyszymy, że „pieniądz nie śmierdzi”, a liczy się tylko końcowy wynik. Ale czy na pewno?
Pułapka krótkiego dystansu
W zarządzaniu często pojawia się dylemat: czy postąpić etycznie, czy tak, żeby się opłacało. Problem polega na tym, że wiele osób postrzega etykę jako coś miłego, dodatek, ale nie must have. coś nawet przeszkadzającego w robieniu prawdziwych interesów. Jak to się mówi “na wojnie i w miłości (a obecnie i w biznesie) wszystkie chwyty dozwolone”. To błąd. Etyka w biznesie to fundament, na którym trzyma się wszystko inne (bo często nie może się trzymać na niczym innym).
Kiedy lider decyduje się na drogę na skróty, wysyła swojemu zespołowi bardzo jasny sygnał: „Zasady są tylko dla ozdoby, liczy się spryt”. W tym momencie manager traci w sekundę coś, co buduje się latami – zaufanie. Bez niego firma/zespół zaczyna chorować, czyli mieć konkretne problemy. Pracownicy przestają być lojalni, etyczni… a zamiast skupić się na pracy, zaczynają pilnować własnych pleców, bo skoro szef oszukuje system, to pewnie może oszukać też ich.
Zidentyfikujemy teraz największy problem, z jakim mierzą się nowoczesne organizacje. Nie jest nim brak technologii czy kapitału, ale kryzys sensu pracy. Ludzie, zwłaszcza młodsze pokolenia, chcą pracować w miejscach, które mają kręgosłup moralny (system wartości zbieżny z ich własnym systemem). Jeśli lider podejmuje decyzje wyłącznie przez pryzmat Excela, swoich celów, swoich korzyści, ignorując to, co słuszne, prawdziwe, czyli autentyczne, tworzy kulturę strachu i cynizmu. W takiej firmie/kulturze dylematy moralne są “zamiatane pod dywan”. Jeśli pracownik widzi, że szef promuje osoby, które dowożą wyniki za wszelką cenę, nawet łamiąc standardy, kosztem innych, niezdrowej rywalizacji itp., to sam zacznie robić to samo. To prosta droga do katastrofy. Wystarczy jeden większy skandal, jedna kontrola lub jeden odważny pracownik, który nagłośni sprawę, a straty wizerunkowe i finansowe będą wielokrotnie wyższe niż zysk z owego pójścia na skróty.
Jak być liderem z wartościami?
Bycie etycznym liderem nie oznacza bycia naiwnym. To oznacza posiadanie odwagi, aby patrzeć dalej niż do końca kwartału (albo niż czubek swojego nosa). Należy wprowadzić etykę do codziennych decyzji biznesowych, aby budować firmę, która wygrywa w dłuższej perspektywie. Pierwszym krokiem jest stworzenie własnego lustra do odbijania swoich trudnych decyzji. Przed podjęciem każdej takiej niewygodnej, niekomfortowej decyzji zapytaj siebie: „Czy gdyby ta sprawa trafiła jutro na pierwszą stronę gazet, byłbym dumny z tego, jak postąpiłem?”. Jeśli czujesz choć cień wstydu, to znak, że zboczyłeś z właściwej drogi. Etyka to nie jest to, co robisz, gdy wszyscy patrzą, ale to, co robisz, gdy nikt nie patrzy.
Budowanie „bezpieczników” moralnych
Warto też wprowadzić w firmie mechanizmy, które pomagają ludziom postępować słusznie. Niech błędy będą okazją do nauki, a nie powodem do ukrywania prawdy ze strachu przed karą. Jeśli pracownik wie, że może przyjść do managera i powiedzieć: „Szefie, zawaliłem termin, ale nie chcę kłamać klientowi”, i lider to doceni, buduje kulturę szczerości. To jest właśnie zarządzanie przez wartości.
Innym rozwiązaniem jest zaangażowanie zespołu w rozwiązywanie dylematów. Gdy firma stoi przed trudnym wyborem, zapytaj współpracowników: „Co jest w tej sytuacji najbardziej zgodne z naszymi zasadami?”. Ludzie, którzy biorą udział w tworzeniu standardów etycznych, czują się za nie odpowiedzialni i bardziej związani z firmą. To sprawia, że firma staje się odporna na pokusy, bo mamy obok siebie ludzi, którzy pilnują wspólnego kompasu (ważnych) wartości.
Etyka po prostu się opłaca
Może brzmi to przewrotnie, ale etyka to najlepszy model biznesowy. Firmy o silnej kulturze wartości mają mniejszą rotację pracowników, bo ludzie po prostu nie chcą odchodzić z miejsc, w których czują się szanowani i dumni z tego, co robią. Tacy pracownicy są też bardziej kreatywni, bo nie tracą energii na stres związany z nieuczciwością.
Klienci również to widzą. W dobie internetu i mediów społecznościowych prawda wychodzi na jaw szybciej niż kiedykolwiek. Marka, której można ufać, jest warta miliardy. Wybierając etykę, budujesz fundament pod sukces, który przetrwa dekady, a nie tylko jeden sezon.
Rola lidera w firmie z autentycznymi wartościami nie polega na wygłaszaniu kazań. Polega na byciu przykładem. Jeśli Ty jako szef przyznasz się do błędu, przeprosisz klienta, gdy nawalisz, lub zrezygnujesz z nieuczciwego kontraktu, zrobisz dla kultury firmy więcej niż tysiąc szkoleń z etyki. Pokażesz, że wartości to nie są puste słowa.
